aktualności | galeria | artykuły | rekordy | treningi | zawody | sprzęt  
login:  hasło:    
freedivers | forum | księga gości | kontakt | linki | załóż konto  
menu strony
  
 aktualności
 galeria
 artykuły
 rekordy
 treningi
 zawody
 sprzęt
 linki
  
 freedivers
 kalendarz
 forum
 księga gości
 kontakt
  
rejestracja
 
załóż konto >>
przypomnij hasło >>

stowarzyszenie



freedivingpoland.org

VII Mistrzostwa Polski

VI Mistrzostwa Polski

artykuły - wywiady
 sklepik
Wywiad z TOMASZEM NITKĄ (Piaseczno, 43 lata - I miejsce)
27.03.2004 - Stalowa Wola - I Basenowy Puchar Polski


Freediving Poland - Gratulacje, to już...

Tomek Nitka - Już OK! Już OK...

FP - Przejdźmy do meritum. Trzeba powiedzieć, że gdy się na Ciebie spojrzy, podczas zawodów, na to w jaki sposób występujesz widać włożoną pracę i widać taki... spokój.

TN - Muszę się przyznać, że wcale nie byłem spokojny, szczególnie przed dynamiką. Czułem niepokój, miałem podwyższone tętno...

FP - Czy to znaczy, ze lepiej czujesz się w dynamice niż w statyce?

TN - Trudno powiedzieć, jeszcze miesiąc temu mój najlepszy wynik w dynamice to było 75 metrów. Wiedziałem o tym, że mam rezerwy, po prostu nie miałem z kim trenować. Nie przypuszczałem tylko, że te rezerwy są aż tak duże.

FP - Więc ten wynik cię zaskoczył?

TN - Tak. Trzy tygodnie temu udało mi się zrobić 125 metrów. Liczyłem, że uda mi się jeszcze zrobić nawrót po tych 125-ciu, ale że dopłynę do końca basenu...??? To znaczy miałem takie marzenia, ale to były tylko marzenia tak, że jeśli udało się je zrealizować to mnie zaskoczyło. Jeśli chodzi o statykę to jest to wynik, z którego jestem bardzo zadowolony. Dwa lata temu na Hańczy wiedziałem, że mogę zrobić dobry wynik, zrobiłem zaledwie 3:30. Strasznie się spaliłem na tamtej statyce. Ten wynik jest OK. Tak się zastanawiam bo widzę, że zrobiłem ostatnio w bardzo krótkim czasie ogromny postęp, a wcześniej przez około dwa, trzy lata stałem w miejscu. W ciągu ostatniego okresu ćwiczyłem dużo statyk, praktycznie codziennie jak wstawałem brałem tabele i ćwiczyłem. Nigdy wcześniej nie robiłem tego tak intensywnie i być może to się przełożyło na mój wynik w dynamice. Po prostu nie znajduję innego wytłumaczenia.

FP - Czy oprócz tego w stałym balaście masz jakieś znaczące osiągnięcia?

TN - Nie mam znaczących. Osiągnąłem głębokość 35 metrów...

FP - Czyli jak na skalę naszego kraju to wcale nie tak mało...

TN - Jak na nasz kraj to może i nie mało ale generalnie jest to mało. Mam duże problemy z przedmuchem. Nurkując w pewnym momencie docieram do takiej ściany i od tego momentu po prostu nie mogę się przedmuchać. I w tym jest problem.

FP - Powiedz, czy organizm krzyczy kiedy jest już nie dobrze, czy historia typu BlackOut przychodzi niespodziewanie...?

TN - Ja jeszcze nigdy nie miałem blackoutu, więc trudno jest mi to powiedzieć na bazie własnych doświadczeń, natomiast z relacji innych osób z różnych źródeł wiem, że ludzie, którzy doznali blackoutu generalnie nie są w stanie tego przewidzieć. Są ludzie, którzy celowo doprowadzają się do samby, nawet do blackoutu, mierząc sobie puls nasycenie krwi tętniczej tlenem i wielu innych parametrów po to, aby byli w stanie określić, w którym momencie powinno się przerwać statykę, żeby wynurzyć się czysto bez blackoutu, czy bez samby. Mi się to jeszcze nigdy nie przytrafiło, natomiast myślę, że kiedy przyjdzie ten blackout, to będzie niespodziewany.

FP - Skąd czerpiesz wiedzę, bo jesteś nazywany tu Encyklopedią.

TN - Wszystko z internetu, cała moja wiedza to przeszukiwanie netu i uczenie się od ludzi, którzy wiedzą dziesiątki razy więcej ode mnie, głównie z serwisu deeperblue.net - kopalnia wiedzy, tam się wypowiadają ludzie, którzy mają gigantyczną wiedzę na ten temat rekordziści, mistrzowie. Oprócz tego są na świcie ludzie którzy zajmują się freedivingiem od strony naukowej, warto dotrzeć do ich prac, bo jest tam wiele ciekawych rzeczy. Mnóstwa rzeczy praktycznych dowiedziałem się będąc na kursie u Umberto Pelizzariego. Pierwszym źródłem informacji bardzo podstawowych, była dla mnie książka "Freedive!" Terry Maasa i Davida Sipperly, którą kupiłem, nota bene za pośrednictwem internetu bodaj w 2000 r.

FP - W jaki sposób powstają tabele do statyki, które można zobaczyć na naszej stronie?

TN - Z tego co wiem to te tabele zostały stworzone przez Umberto Pelizzariego, jest to obecnie wiedza powszechnie znana w świecie freedivingu. Jest szereg modyfikacji tych tabel. Te które znajdują się na stronie www.freediving.com.pl , są w takiej postaci w jakiej stworzył je Umberto z modyfikacjami, które wprowadzili Solomonowie, freediverzy z Izraela, którzy jeżdżą po całym świecie i prowadzą kursy tam gdzie się akurat zatrzymają.

FP - Jak często Tomka Nitkę można spotkać na basenie?

TN - To zależy od sezonu. W lecie bardzo rzadko, zimą czy jesienią 1-2 razy w tygodniu. Natomiast przed tymi zawodami, przygotowywałem się dużo intensywniej, chodząc na basen trzy nawet cztery razy w tygodniu.

FP - A kiedy rozpocząłeś przygotowania do tej imprezy?

TN - Tak naprawdę zacząłem się przygotowywać jeszcze pod koniec zeszłego roku, z tym, że miałem trzy przerwy bo po prostu chorowałem, ale zacząłem właściwie już w grudniu intensywniej trenować.

FP - Czy uważasz się za osobę dobrze zorganizowaną? Stawiasz sobie cele i zawsze konsekwentnie je realizujesz?

TN - Nie zawsze mi się udaje z tą konsekwencją... (Tomek zastanawia się przez chwilę). Nie no konsekwentny to ja nie jestem ale widocznie tym razem musiałem być skoro udało mi się dojść akurat do takiego wyniku.

FP - Czym zajmujesz się na co dzień? Czy twoja praca wiąże się z nurkowaniem?

TN - Nie w żaden sposób się nie wiąże. Prowadzę szkołę języków obcych. Nie łączę spraw zawodowych z freedivingiem, natomiast w domu to żona musi mnie przeganiać od komputera. Poza pracą zajmowanie się freedivingiem zabiera mi dużo czasu.

FP - Naszą stronę odwiedza sporo osób początkujących lub dopiero zaczynających interesować się tym sportem. Co chciałbyś im powiedzieć. Od czego powinni zacząć?

TN - Myślę, że początkującym zawsze trzeba powiedzieć jedno i to jest najważniejsza sprawa, żeby zawsze pamiętali o bezpieczeństwie. Są w tej chwili na stronie materiały, z których można dowiedzieć się w jaki sposób uprawiać freediving bezpiecznie i to jest najważniejsza rzecz od której należy zacząć. Pamiętam jak sam zaczynałem, zresztą jak większość osób mających na swoim koncie kilka lat uprawiania freedivingu, nie byliśmy świadomi ryzyka, zagrożeń, to była trochę partyzantka. Z reguły zabawę we freediving zaczynamy na basenie, a basen nie jest miejscem gdzie myślimy, że coś złego może nam się zdarzyć, są ludzie, ratownik, zawsze ktoś nam pomoże. Z tego co wiem to właśnie na basenach wypadki zdarzają się dużo częściej niż na wodach otwartych. Sam słyszałem już o dwóch wypadkach w Polsce na basenie, które omal nie zakończyły się śmiercią. Najważniejszą rzeczą jest nurkować z świadomym partnerem, który wie jak należy się zachować. Nigdy nie nurkujmy samemu. To jest trudne bo freediverów jest bardzo mało ale nigdy nie należy odstępować od tej reguły. To jest najważniejsze. A całe reszta to trenować, poznawać swoje możliwości, ćwiczyć tolerancję na dwutlenek węgla...

FP - Jakie są twoje plany na przyszłość?

TN - Chcę wreszcie doprowadzić do końca konstrukcję systemu przeciw-wagowego aby podnieść bezpieczeństwo naszych nurkowań w wodach otwartych. System pozwoli na ratowanie zawodników, którzy doznali tzw. głębokiego BlackOutu. Nie mając takiego systemu nie jesteśmy w stanie praktycznie nic zrobić. Nie mamy jak pomóc takiemu człowiekowi. To jest taki mój pierwszy cel, natomiast jeśli chodzi o moje cele sportowe to przyznam się, że jeszcze o tym nie myślałem. Z pewnością poprawienie techniki przedmuchu, wyrównywania ciśnienia podczas nurkowań w głąb, bo mam z tym problem w tej chwili.

FP - Dziękuję za rozmowę.

TN - Dzięki.

[Z Tomaszem Nitką rozmawiał Radosław Rudnicki]

<< powrót


Magazyn 'Nurkowanie'
  prowadzenie: pulek   design: joix   oprogramowanie: Studio Programistyczne codeX