aktualności | galeria | artykuły | rekordy | treningi | zawody | sprzęt  
login:  hasło:    
freedivers | forum | księga gości | kontakt | linki | załóż konto  
menu strony
  
 aktualności
 galeria
 artykuły
 rekordy
 treningi
 zawody
 sprzęt
 linki
  
 freedivers
 kalendarz
 forum
 księga gości
 kontakt
  
rejestracja
 
załóż konto >>
przypomnij hasło >>

stowarzyszenie



freedivingpoland.org

VII Mistrzostwa Polski

VI Mistrzostwa Polski

artykuły - wywiady
 sklepik
Wywiad z MAŁGORZATĄ MATKOWSKĄ (Chodzież, 23 lata - II miejsce)
27.03.2004 - Stalowa Wola - I Basenowy Puchar Polski


Freediving Polska - Skąd się wzięłaś Małgosiu? I jak się zaczęła twoja przygoda z wodą?

Małgosia Matkowska - Studiuję w Akademii Morskiej w Szczecinie, a pochodzę z Chodzieży. Pierwszy kontakt z wodą miałam w zasadzie bardzo wcześnie, na początku szkoły podstawowej. Kilka lat pływałam w sekcji monopłetwy. Potem w szkole średniej ze względu na naukę musiałam przerwać uprawianie tego sportu ale rozpoczynając studia wróciłam do tego zajęcia. W pierwszych latach studiów zrobiłam kursy nurkowe P1 i P2 i poznając nurkowanie zainteresowałam się przy okazji freedivingiem. Kiedy miałam ochotę, dobry nastrój, szłam na basen i pływałam. Ostatnio przeglądałam też kilka stron w internecie i kiedy dowiedziałam się o tych zawodach pomyślałam, żeby tutaj przyjechać.

FP - Kiedy się ciebie ogląda to przychodzą takie myśli do głowy: "albo ona jest tak utalentowana i niewiele pracuje albo pracuje dużo uzupełniając talent, a może jedno i drugie?"

MM - Nie wiem. Tymi osiągnięciami jestem sama bardzo zaskoczona ale nie mogę powiedzieć, że nic nie ćwiczyłam. Różnie to wyglądało. Pływam po morzu. Jeśli miałam dłuższy rejs to nie miałam możliwości treningu, ale na co dzień robiąc przerwy między zajęciami z chęcią chodziłam na basen.

FP - A jak często trenujesz?

MM - W sumie pomysł był taki, żeby przygotować się do mistrzostw Polski wyższych uczelni w pływaniu. Przygotowywałam się głównie do tych zawodów, wtedy częściej też chodziłam na basen od miej więcej miesiąca, natomiast o zawodach w Stalowej Woli dowiedziałam się dopiero w tym tygodniu i powiedziałam sobie dlaczego nie? Fakt, że wszystko było trochę na ostatnią minutę ale udało się i wystartowałam.

FP - Jak ci się podobała organizacja imprezy?

MM - Byłam bardzo mile przyjęta, za co serdecznie dziękuję. Tyle oparcia i dobrej duszy w ludziach, rzadko w dzisiejszych czasach można spotkać. Jestem bardzo, bardzo ogromnie, wręcz niebywale zadowolona.

FP - Jeszcze ta twoja słynna podróż na ostatnią chwilę, całą noc ze Szczecina....???

MM - Tak podróż była naprawdę bardzo urozmaicona. Pierwsze trzy godziny spędziłam w przedziale z kobietą z synem pochodzenia arabskiego. Trochę dziwnie się czułam nie byłam pewna czy dojadę, czy nie wybuchnie jakaś bomba lub wydarzy się coś innego. Kiedy oni wysiedli ich miejsce zajęli żołnierze rezerwy, którzy zaczęli sobie śpiewać no i znowu nie miałam okazji, żeby odpocząć. Ostatecznie dopiero później udało mi się trochę wypocząć.

FP - Czy masz jakieś marzenia co do wyników które chciałabyś osiągnąć w najbliższym czasie, albo na następnych zawodach?

MM - Ja w ogóle nie rokowałam sobie nawet takich nadziei wcześniej, że jakieś niebywałe rzeczy mogłabym zrobić w tym kierunku, ale nie ukrywam, że dzisiejszy występ trochę mnie zmobilizował i na pewno będę pracować nad poprawieniem tego wyniku.

FP - Co preferujesz, dynamikę czy statykę?

MM - Raczej dynamikę (Małgosia uśmiecha się). Mam w tym większy punkt podparcia oprócz nastawienia psychicznego, krąży we mnie taka myśl, że to trzeba przepłynąć, trzeba cały czas kontrolować gdzie jest koniec basenu, gdzie zrobić ten nawrót. W statyce jest bardzo ciężko zawiesić myśli na jakiejś konkretnej rzeczy, żeby w ogóle o wszystkim zapomnieć, wiadomo słyszy się wciąż jakieś głosy, szumy.

FP - Czyli łatwiej jest ci przezwyciężać trudności tam gdzie coś się dzieje w tym przypadku w dynamice?

MM - Tak, dokładnie.

FP - Na czym polega twoja koncentracja, na czym skupiają się twoje myśli kiedy płyniesz?

MM - Na początku myślę o swoim zapasie powietrza i wiem, że przez jakieś 50 metrów wszystko będzie w porządku. Kiedy płynę trzeci basen zaczynam odczuwać, że jednak jakieś reakcje w moim organizmie zachodzą i myślę na jak długo jeszcze mi wystarczy tego powietrza? To jest tak trochę pomieszane z techniką pływania z nawrotami z tym wszystkim co się dzieje pod wodą. Ale kiedy już czuję, że jednak jest dość, że powinnam się wynurzyć i nabrać powietrza to robię to. Nie chcę przekraczać swojej granicy, nie chcę narażać swojego zdrowia.

FP - Nie zdarzył ci się jeszcze BlackOut?

MM - Nie, właściwie z tymi pojęciami, nigdy wcześnie się nie spotkałam dopiero tu na miejscu po raz pierwszy, szczególnie jeśli chodzi o Sambę, o której nigdy nie czytałam a bardzo mnie to zainteresowało.

FP - Czy zamierzasz wzmocnić treningi, ruszyć bardziej do przodu po twoim niewątpliwym sukcesie tu na zawodach?

MM - Nie wiem czy byłabym w stanie sama sobie ułożyć plan, czy byłby on zgodny z wszelkimi zasadami medycznymi, czy podczas treningów nie narażałabym się na niepotrzebne komplikacje i czy byłoby to dla mnie bezpieczne.

FP - Być może optymalny dla ciebie trening, to ten który prowadziłaś do tej pory, tzn. mniej forsujący organizm?

MM - Widocznie są tego efekty jak tak sobie pływam, nie wiem może chodzi o zwiększenie tych samych ćwiczeń, czy jakieś urozmaicenie, musiałabym o tym pomyśleć.

FP - Oczywiście na następnych zawodach będzie można ciebie zobaczyć?

MM - Mam nadzieję, że się pojawię. Bardzo mi się spodobało. Podobał mi się klimat stworzony przez wszystkich zawodników i organizatorów, jest naprawdę przyjemnie.

FP - Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Zaimponowałaś mi dzisiaj ogromnie.

MM - Ja też się cieszę, naprawdę dzięki.

[Z Małgorzatą Matkowską rozmawiał Radosław Rudnicki]

<< powrót


łowcy podwodni
  prowadzenie: pulek   design: joix   oprogramowanie: Studio Programistyczne codeX