aktualności | galeria | artykuły | rekordy | treningi | zawody | sprzęt  
login:  hasło:    
freedivers | forum | księga gości | kontakt | linki | załóż konto  
menu strony
  
 aktualności
 galeria
 artykuły
 rekordy
 treningi
 zawody
 sprzęt
 linki
  
 freedivers
 kalendarz
 forum
 księga gości
 kontakt
  
rejestracja
 
załóż konto >>
przypomnij hasło >>

stowarzyszenie



freedivingpoland.org

VII Mistrzostwa Polski

VI Mistrzostwa Polski

spływy
 sklepik
Marcin Pulkowski (www.freediving.prv.pl)
RIVERDIVING, CZYLI SPŁYWAJ KOLEŚ

Wstęp

Co można robić kiedy już znudziły nam się polskie jeziora, chcielibyśmy spróbować czegoś nowego w nurkowaniu lub po prostu brakuje nam kasy na sprzęt? Przejrzystość rodzimych jezior jest jaka jest i Polscy nurkowie starają się urozmaicać swój pobyt pod wodą na różne sposoby, choć często też z niego rezygnują, szczególnie po urlopie spędzonym w ciepłych krajach gdzie wrażenia z nurkowania są nieporównywalne. Od pewnego czasu daje się zauważyć, nowa moda na nurkowanie, a w zasadzie połączenie nurkowania z pływaniem. Mowa tu o spływaniu rzekami. Ta niewątpliwie atrakcyjna forma spędzania wolnego czasu, dostarcza nam zupełnie nowych emocji. Wchodząc do rzeki i dając się jej ponieść, możemy podziwiać piękno podwodnego świata bez żadnego wysiłku po prostu obserwując film, który wyświetla nam przyroda. Jeśli do tego dodamy odpowiednio szybki nurt to mamy jeszcze ekstra adrenalinę. Płynąc możemy zatracić się w nierealnej rzeczywistości podwodnego świata. Przemykające pod nami dno rzeki tworzy w wyobraźni niepowtarzalne obrazy, a zamykając oczy i pozwalając sobie na odrobinę relaksu możemy doznać ciekawego uczucia odprężenia.
   Czy trzeba czegoś więcej? Poniżej przedstawiłem kilka spraw, o których warto pamiętać zanim wejdziemy do rzeki, a które mogą przydać się na początek każdemu kto chciałby spróbować dać się ponieść żywiołowi.

Sprzęt

Rzek w Polsce mamy sporo, a do spływania nie potrzebny jest wyszukany, drogi sprzęt. Aby podziwiać podwodny świat potrzebna będzie nam oczywiście maska. Z jej wyborem nie powinniśmy mieć żadnego problemu. Każdy sklep nurkowy jest w stanie zaoferować nam kilka-kilkadziesiąt rodzajów masek, z których praktycznie każda nadaje się do spływania. Maski renomowanych firm zrobione są z hartowanego szkła, które w przypadku stłuczenia, nie zrobi nam krzywdy, ponieważ rozbija się na drobne, tępe kawałki. Jest to ważne, ponieważ w rzece jesteśmy narażeni na różnego rodzaju spotkania czy to z drzewami czy kamieniami i o pęknięcie szyby w naszej masce nie jest trudno. Dobrze kiedy jest to maska panoramiczna o szerokim polu widzenia. Nie zaskoczą nas wtedy podwodne przeszkody i o wiele szybciej będziemy w stanie dostrzec np. ryby czy inne podwodne niespodzianki czekające na nas w rzece, gdzie ciągle coś się dzieje i nie mamy zbyt wiele czasu na reakcję. Koszt maski to 80-250 złotych.
   Chyba w żadnej innej formie nurkowania nie będziemy w stanie tak bardzo docenić urządzenia jakim jest fajka. Bez niej, po pół godziny spływu, mielibyśmy kompletnie dość wszystkiego, począwszy od bólu kręgosłupa, a skończywszy na skurczach mięśni i uczuciu zdrętwienia szyi. Spływ prawdopodobnie skończyłby się dla nas wcześniej lub płynąc na plecach walczylibyśmy z myślami kiedy w końcu skończy się ten koszmar, a przecież nie o to chodzi. Przy wyborze fajki należy zwrócić uwagę na jakość ustnika. W sklepie podczas zakupu może nam się wydawać, że wszystko jest w porządku ale po kilkugodzinnym płynięciu zmęczenie szczęki, w której trzymamy ustnik próbujący wykręcić nam zęby w drugą stronę, może być dotkliwie odczuwalne, dlatego ustnik powinien być zrobiony z miękkiego ale jednocześnie wytrzymałego silikonu. Zaworki znajdujące się w fajce są również wskazane, ponieważ nie musimy wkładać dużo wysiłku w jej przedmuchanie. Przy zakupie pamiętajmy jednak, że zaworek to już jakieś urozmaicenie i nie warto poświęcać pieniędzy na tzw. tanie rozwiązania. Przestrzegam szczególnie przed zakupami w sklepach ze sprzętem sportowym, w którym maskę razem z fajką kupimy za 50 złotych. Jeśli kupujemy fajkę z zaworkiem to dokonujmy zakupu w sklepie nurkowym. Zapłacimy trochę więcej ale przynajmniej będziemy pewni niezawodności swojej fajki. Cena dobrej fajki to około 60-80 złotych.
   Oprócz maski i fajki do spływu wskazane jest także używanie płetw. Wskazane choć niekonieczne, są bowiem spływacze nie używający płetw. W końcu chodzi o to żeby sobie spłynąć, a prąd rzeki zrobi za nas resztę. Płetwy przydają się jednak w momencie kiedy chcemy ominąć przeszkodę np. zwalone drzewo, albo po prostu podpłynąć w jakieś ciekawe miejsce przy silnym prądzie. Polecam krótkie sztywne płetwy. Te do freedivingu nie bardzo zdają egzamin, są zbyt długie, co daje się odczuć szczególnie w momencie przechodzenia przez zwalone drzewa. Osobiście bardziej polecam buty i płetwy z paskiem, które z łatwością możemy zdjąć co jest wygodne przy wychodzeniu z wody, a oprócz tego chronimy nasze stopy przed skaleczeniami. Cena płetw to około 150 zł.
   O przydatności noża nie będę się specjalnie rozpisywał, dodam tylko, że nie wchodzę bez niego do rzeki. Nóż dobrze jest mocować od wewnętrznej strony łydki. Łatwiej po niego sięgnąć kiedy jest nam potrzebny. Jego cena waha się w granicach 150 zł.
   Nie żyjemy w ciepłym kraju więc trudno sobie wyobrazić spływ w Polsce, nawet latem, bez pianki, i rękawiczek. Najlepsze są pianki grube, dwuczęściowe - najlepiej 7 mm. Rękawiczki to również ważny element asortymentu spływacza. Bez nich będziemy odczuwać spory dyskomfort, dlatego lepiej jest założyć choćby zwykłe, materiałowe, ze sklepu z odzieżą niż nie mieć ich wcale. Zakładając piankę musimy liczyć się z tym, że po każdym spływie będzie ona w coraz gorszym stanie, w praktyce bowiem nie da się uniknąć zahaczeń o gałęzie, zadrapań, dziurek itp...Koszt pianki, butów i rękawic to powiedzmy 1500 złotych. Oczywiście nasz sprzęt do nurkowania możemy później rozbudowywać o jackety, automaty, komputery, itd..., ale jakaś podstawa już jest i od tej pory na poważnie zaczynamy naszą przygodę z nurkowaniem. Zawsze możemy też kupić sprzęt używany co trochę obniży koszty zakupów.
   To praktycznie wszystko, jesteśmy w pełni gotowi do spływania. Pozostają jeszcze ewentualne dodatki ale nie są one koniecznością. Fajną i praktyczną rzeczą może być plecaczek, który niestety musimy poświęcić, gdyż po ulicy raczej nie będziemy z nim już chodzić. Plecaczek powinien być opływowy, niehaczący, bez zbędnych wystających krawędzi i zrobiony w taki sposób abyśmy mogli go łatwo zrzucić w razie potrzeby. Idealnie sprawdzają się plecaki (trójkąty), zapinane na szybkozłącza. Pamiętajmy przy tym, że wszystko co znajdzie się w środku musi być zabezpieczone przed wodą. Jeśli chodzi o termos czy piersiówkę to nie ma problemu, gorzej jeśli woda zaleje nasze kanapki. Dobrze jest skorzystać z wodoodpornych pojemników lub pakować kanapki próżniowo za pomocą folii. Są to już jednak dodatki używane podczas długich kilkugodzinnych spływów. Samą piersiówkę możemy z powodzeniem trzymać pod pianką. Do spływania szczególnie w szybkich nurtach możemy używać również kasku. Mogą to być kaski kolarskie, styropianowe lub stosowane w reftingu. Każdy powinien sam dobrać sobie ten element, ważną rzeczą jest, żeby kask nie był za luźny i nie przeszkadzał zjeżdżając nam na maskę.

Bezpieczeństwo

Kiedy płyniemy, dobrze jest przynajmniej jedną rękę trzymać przed sobą. Może to uchronić nas przed rozbiciem głowy, kiedy niespodziewanie trafimy na przeszkodę. Co jakiś czas podnosimy głowę nad wodę aby ocenić czy nie ma przeszkód, które zawczasu warto ominąć. Nie wszystko od razu da się zauważyć. Zwalone drzewa pokonujemy przechodząc nad nimi. Nigdy nie próbujcie pokonywać przeszkód przechodząc pod nimi, chyba, że wcześniej upewniliście się co znajduje się dalej za przeszkodą i widzicie drogę swobodnego wypłynięcia. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z prądem i wpływając np. pod zwalone drzewo, czy kawał płynącego lodu, możemy mieć spore problemy próbując wrócić tą samą drogą. Nikogo chyba nie muszę uświadamiać jakie to może mieć skutki. Po to mamy wyobraźnie aby takie rzeczy przewidywać. W tej sytuacji może nas uratować jedynie spokój i umiejętności bezdechowe. Płynąc staramy się zachować odpowiednie odstępy między partnerami, szczególnie w miejscach gdzie znajduje się duża ilość przeszkód aby na siebie nie powpadać.
   Wchodząc do rzeki nie zakładamy na siebie pasa balastowego. Zwłaszcza kiedy jest to odcinek, którym płyniemy po raz pierwszy. Pas balastowy bardzo obciąża nasz kręgosłup, ponadto na płytszych odcinkach może okazać się, że zmuszeni będziemy czołgać się zamiast spływać. Dla zmęczonego spływacza z reguły kończy się to porzuceniem pasa, który przecież też kosztuje ale zawsze lepsze to niż narażanie się na dodatkowe niebezpieczeństwo.
   Podczas spływu warto pamiętać o właściwym zabezpieczeniu się przed zimnem. Do tego celu używamy grubej mokrej pianki, o czym wspominałem już pisząc o sprzęcie. Temperatura w rzece, nawet latem to z reguły kilkanaście stopni Celcjusza. Po kilkugodzinnym spływie z pewnością odczujemy skutki zimnej wody. Dlatego warto o tym pomyśleć zawczasu.
   Planując spływ pamiętajmy też o tym, że na mapie rzeka może wydawać się krótsza niż w rzeczywistości. Kartograf nie musi uwzględniać każdego zaułku a dla nas, może mieć to znaczenie. Czasem według mapy wydaje się, że będziemy spływali około godziny a w rzeczywistości czas ten potrafi się znacznie wydłużyć nawet o połowę.
   Przydatny może okazać się też gwizdek, którym w razie potrzeby jesteśmy w stanie zwrócić na siebie uwagę odpływających partnerów.
   W razie zagrożenia przy szybkim nurcie warto skorzystać z doświadczeń kajakarzy górskich i płynąć z nogami do przodu. Zmniejsza to ryzyko odniesienia urazów głowy, ręce należy trzymać wzdłuż, przy ciele, chroniąc w ten sposób plecy przed uderzeniami o podwodne kamienie.
   Nie jestem w stanie wymienić tu wszystkich zagrożeń, na które jesteśmy narażeni spływając rzekami. Najlepszym zabezpieczeniem na wszelkie trudne sytuacje jest zawsze doświadczony, zaufany partner, na którym możemy polegać i jego z pewnością nic nie zastąpi.

Planowanie trasy

Planując spływ, dobrze jest zaopatrzyć się w dokładną mapę rzeki, którą chcemy spłynąć. Doskonale nadają się do tego wszelkie przewodniki dla kajakarzy. Są dość dokładne i możemy z nich uzyskać sporo interesujących nas informacji. Zwracamy uwagę na wszelkie zapory wodne, elektrownie i inne potencjalnie niebezpieczne zagrożenia.
   Jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym czynnikiem, od którego będzie zależało nasze zadowolenie jest przejrzystość rzeki. Przy złej widoczności w głębszych rzekach niczego nie zobaczymy i taki spływ może nie sprawić nam specjalnej frajdy. Jeżeli rzeka jest płytka tzn. do głębokości ok. metra, to przejrzystość nie ma tu aż takiego znaczenia. Pamiętajmy też, że po obfitych opadach deszczu, przejrzystość w rzece nie jest najlepsza. Lepiej wtedy skorzystać z kajaka lub pontonu i obejrzeć to co znajduje się na powierzchni i z pewnością też jest ciekawe i piękne, jednak nurasom nie o to chyba chodzi? Spływając wpław, mamy także większy wybór. Możemy podziwiać zarówno to co dzieje się nad rzeką jak i w samej rzece i to jest chyba najpiękniejsze w obcowaniu z przyrodą. Ciekawą rzeczą są również reakcje kajakarzy na nasz widok, którzy długo wychodzą z szoku, kiedy widzą ludzi w miejscu, w którym od początku swojego spływania modlą się, aby się nie znaleźć. Czasami mogą potrzebować naszej pomocy szczególnie kiedy przyłączają się do wspólnej kąpieli.
   Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę jest dno, które może być piaszczyste, kamieniste lub porośnięte roślinnością. Dobrze kiedy podczas spływu weźmiemy pod uwagę jego ukształtowanie. Różnorodność dna w czasie pokonywania przez nas zaplanowanej trasy znacznie podnosi atrakcyjność spływu!
   Planując czas spływu miejmy na uwadze nasze przygotowanie na zimno. Jeśli nie mamy odpowiednio grubej pianki, nie przesadzajmy z czasem przebywania w wodzie. Zimno może popsuć nam wrażenia z najlepszego spływu.
   Szybkość prądu jest z pewnością czynnikiem wyzwalającym u nas nieskończone zasoby adrenaliny. Jeżeli rzeka jest "szybka", to możemy zaplanować dłuższą trasę dlatego warto mieć to na uwadze. Najlepiej jednak przekonać się o tym już na miejscu przed samym wejściem do wody, czasami bowiem to co jest napisane w przewodniku nie zawsze zgadza się z rzeczywistością.

Gdzie i z kim warto spływać?

Sezon na spływanie rzekami trwa praktycznie przez cały rok. Najlepsze warunki panują na wiosnę i jesienią. Woda wtedy jest najbardziej przejrzysta, z kolei latem najcieplejsza. Zimowe spływy to raczej możliwość sprawdzenia samego siebie w ekstremalnych warunkach. Podczas imprez tego typu jedyną myślą jest dotarcie do celu i o to głównie w tym chodzi. Najbardziej znane i cieszące się sporą renomą to "Spływ Twardzieli" i "Zimowe pływanie po Sanie".
   Możemy też wziąć udział w licznych, szczytnych spływach jak np. sprzątanie Brdy wiosną czy Biebrzy jesienią. Jak żadne inne pokazują one, że polskie rzeki wciąż niestety stanowią wysypisko śmieci dla lokalnych mieszkańców. Niezbyt ładnie to świadczy o naszej kulturze, ale cóż... Tony śmieci wyciągane na brzeg co roku, dowodzą tego, że nic się nie zmienia w myśleniu Polaków i wciąż najprostszym sposobem pozbycia się zbędnych nieczystości jest po prostu wrzucenie ich do rzeki.
   Klubem ze sporym bagażem doświadczeń spływowych jest toruński AKBP. Członkowie klubu spływają kilka razy w roku, różnymi rzekami, o różnym stopniu trudności. Ciekawym doświadczeniem są też spływy górskie jak choćby "Spływ Janosików". Wiele ciekawych propozycji znajdziemy również czytając magazyn "Nurkowanie". A więc pozostają jedynie dobre chęci i nie ma problemów ze znalezieniem dla siebie interesującej imprezy, w której moglibyśmy uczestniczyć.
   Czego by nie pisać, wszystkie spływy mają swój jedyny i niepowtarzalny charakter. Z pewnością warto korzystać z tej aktywnej formy wypoczynku. Wspaniałe są widoki ławic ryb, które mijamy po drodze oraz niesamowite kolory falujących w wodzie kolorowych roślin. To wszystko zrekompensuje nam wszystkie trudności dnia codziennego, a relaks, który temu towarzyszy na długo pozostanie w naszej pamięci.

<< powrót


Magazyn 'Nurkowanie'
  prowadzenie: pulek   design: joix   oprogramowanie: Studio Programistyczne codeX